Podróż na to spotkanie była z jednej strony przykrym obowiązkiem, gdyż Biznes znał Okhama (jak mu się wydawało) dłużej niż siebie i obawiał się, że nie będzie to łatwe. Z drugiej strony, gdyby udało mu się takiego skostniałego fundamentalistę przekonać do własnego pomysłu, miał by kolejne, jakże ważne, potwierdzenie słuszności całego planu. Patrząc na zewnątrz, na zmieniającą się jak kadry sennego filmu rzeczywistość, poczuł jak napięcie i skupienie ustępuje miejsca opanowującemu go z wolna rozluźnieniu.

– Nie mogę myśleć o tym spotkaniu jak o konflikcie – wypowiedział w myślach – Okham to twardziel – ciągnął – zakuty w te swoje zasady łeb. Bez krzty marginesu na improwizację czy odrobinę swobody. Jednak jego doświadczenie – trudno tego nie docenić. Nikt nie dodał do systemu tyle funkcjonalności, co On wyrzucił już na wczesnym etapie.

Zbliżał się do miejsca spotkania. Lokum Okhama, co zawsze go dziwiło, nie było monolitycznym sześcianem, a czymś na kształt domku z bajki, sprawiającym wrażenie siedliska w starym, tradycyjnym, leśnym stylu. Kiedyś Okham wyznał, że mieszka i pracuje w takim miejscu, gdyż jest to specyficzna forma terapii, którą sam sobie narzucił, czując, że zapada się zbyt głęboko w dążeniu do form skrajnie zoptymalizowanych i uproszczonych.

Biznes domyślał się, że gospodarz go oczekuje i jak się okazało, dokładnie tak było. Światło przed domostwem było zapalone, w drzwiach stał Okham, dziwnie uśmiechnięty, wcale nie sprawiał wrażenia kogoś kto za chwile ma sprzedać mu „bęcki”. Nie widzieli się od dawna. Po przywitaniu, jakby bardziej wylewnym niż zazwyczaj, gospodarz zaprosił go do czegoś na kształt werandy, tarasu. Usiedli wygodnie. Gospodarz czytał i znał jego plan, obaj uznali, że nie ma potrzeby tego od nowa omawiać. Biznes w skrócie opowiedział o stanowisku Architekta. Kiedy mieli przejść do konkretów, Okham przerwał mu i powoli cedząc słowa powiedział:

– W zasadzie, to mam kilka ważnych tematów, które … które chciałbym omówić – zrobił pauzę, przewracając oczami jakby trudno mu przyszło wypowiedzieć dalszą cześć – ale od razu powiem ci, że w sumie to … nie mam większych zastrzeżeń. Przez chwilę patrzyli na siebie w napięciu.
– No nie wierzę! – pierwszy przerwał ciszę Biznes – nie wierzę Ci, jak to możliwe? – roześmiał się głośno.

– Widzisz, mój drogi – Okham spauzował, wciąż przewracając oczami, starając się zachować powagę – To dłuższa historia, jeżeli pozwolisz – przerwał i zaraz zaczął, nie czekając na przyzwolenie – W bardzo dużym skrócie chodzi o kontekst. Ja wiem czego się spodziewałeś i wiem dlaczego się tego spodziewałeś. Uważasz, że ja jako minimalista, powinienem być przeciwny tak znacznym zmianom. Tego oczekujesz, tego się boisz. Jednak zauważ – mówiąc to podniósł rękę z wysuniętym palcem wskazującym, tak, że Biznes poczuł się jakby był pouczany przez kogoś na wzór mentora – w gruncie rzeczy nie jestem minimalistą tylko optymalistą. Nie dbam o to aby było jak najmniej ale żeby było akurat – Okham przerwał i uśmiechnął się.

– Nigdy w to nie wątpiłem – przerwał ciszę Biznes – to „akurat” – zaakcentował – przydawało korzyści Systemowi nie raz i jak mniemam tym razem będzie podobnie.
– A te ważne tematy o których chciałeś porozmawiać – zapytał Biznes.
– A tak, oczywiście – Okham wstał, jakby przygotowywał się do dłuższej wypowiedzi.
– Aprobata moja wynika z kontekstu który przedstawiłeś, to już wiesz. Kontekst ten to po prostu znaczące zmiany, w pełni uzasadnione jak twierdzisz – a ja w to wierzę – w realnych potrzebach biznesowych Systemu. Nowa przeogromnie większa skala, wymaganie działania bezustannie i bez przerw. Dodajmy do tego konteksty pochodne. Przy takiej skali zmienić się musi struktura projektowania, wytwarzania i jak sam podkreślałeś zarządzania. I z tym zgoda. Jednak już z tej pozycji muszę ci zwrócić uwagę na kilka ważnych aspektów.

Fizyka – zrobił pauzę, patrząc wymownie na Biznes – Multi-tworzenie, multi-projektowanie i multi-zarządzanie brzmi bardzo zachęcająco. Odblokowujesz kreatywność i całe to dalsze „bla bla”. Jednak jak nie stworzysz ram działania, zbioru reguł i zasad, wspólnego słownika pojęć, ogólnego forum komunikacji czy wręcz wspólnej fizyki dla tego nowego systemowego wszechświata, otrzymasz na końcu nie to czego oczekiwałeś lecz po prostu zwykły chaos.

Cięcie – przerwał powtórnie, a Biznes zauważył, że te pauzy mają zwrócić jego uwagę – jak tniesz i dzielisz to rób to jakby to była najważniejsza kwestia w całym projekcie. To jak podzielisz jest kluczowe i na to warto poświęcić dużo energii. Co także bardzo ważne, nie możesz zapomnieć o pozostałej od cięcia krawędzi, tam musi panować wysokiej klasy porządek. Każda składowa na własnych granicach musi zadeklarować jasny i zgodny z jej kompetencjami interfejs, a potem w przyszłości o niego dbać.

Niebyt – zamarł na dłuższą chwilę jakby nie był pewien czy ma rację albo był bardzo pewien i to właśnie chciał zaakcentować – Zakładaj, że skoro coś może być to tego równie dobrze być nie musi. Twoje składowe powinny móc żyć własnym cyklem, do tego stopnia, że nikt nie może zakładać permanentnego istnienia kogokolwiek z sąsiedztwa.

Cel – znowu przerwał, a Biznes poczuł, że zaczyna go irytować ta wyliczanka – ostatni, bardzo ważny aspekt. Wszystkie, rozdzielone wcześniej działania, powinny zbiegać do tego samego celu. Same zdefiniowanie interfejsów i fizyki nie wystarczy, potrzebny jest wspólny kierunek, silnie skierowany wektor, drogowskaz który sprawi że cały ten konglomerat indywidualności będzie działał spójnie.

– Rozumiem, że to są Twoje rady – podsumował Biznes – i jak rozumiem powinienem je przekazać Architektowi.
– On już je zna, rozmawialiśmy o tym wcześniej – Okham spojrzał na Biznes zaniepokojony, jak by to co właśnie powiedział miało w sobie coś wstydliwego – ja w zasadzie ustaliłem ten zestaw wspólnie z nim – powiedział z pewnym trudem.
– Wiem, że wcześniej zależało Ci abyśmy nie nawiązywali bliskich kontaktów, oczywiście rozumiem to, cenzorowany nie powinien mieć kontaktów z cenzorem. Ale przy tej skali zmian, wydaje się sensowne zmienić także zasady współpracy.
– Mów dalej – powiedział Biznes, będąc Ciekaw szczegółów konwersacji obu panów, zachęcając Okhama do dalszej wylewności.
– To w zasadzie wszystko – uciął Okham – Na tym etapie nie mam nic więcej do dodania.
– Nie sądzę – roześmiał się Biznes – wiem żeś minimalista, ale wspomniałeś o zmianie zasad współpracy. Jakiej zmianie? Jak to widzisz? A może jak to widzicie? – tu uśmiechnął się niejednoznacznie.

– To w zasadzie już się stało – powiedział Okham zdecydowanym tonem, jakby chciał zadbać aby Biznes nie próbował nawet podważać tego co mówi – Sam zobacz, jesteś u mnie w domu pierwszy raz od pewnie kilku lat, nie pamiętam dokładnie. Architekt tak się przejął tematem, że sam do mnie się zwrócił z prośbą wsparcia, no i w końcu ja. Od zawsze nie lubiłem tego typa a teraz wspólnie z nim ustalam listę głównych przykazań. My już zmieniamy zasady. Czyż nie?

– Pewnie masz rację – uciął Biznes, po czym zasępił się na chwilę oddalając myśli i skupienie od rozmowy. Poczuł się dziwnie, panowie za jego plecami ustalają listę reguł podstawowych, czyżby tracił kontrolę. Jednak dzieje się to, czego się co prawda nie spodziewał, ale wiedział, że będą potrzebne zmiany w wymiarze większym niż zazwyczaj. Teraz sama rzeczywistość podsuwa mu coś co wygląda naturalnie i dobrze.

– A więc obaj proponujecie także zmianę zasad naszej współpracy – podsumował po dłuższej chwili milczenia
– Ok wchodzę w to – zabrzmiało mocno i dobitnie – musimy działać razem. Proszę Cię, dopisz „Współpraca” do tych czterech haseł które już uzgodniliście z Architektem.
c.d.n.