Tak z 25 lat temu, zagłębiony mocno w DOS’ie i trybie tekstowym, wchodziłem nieśmiało w programowanie pod „Windows”. Męczyłem się wtedy z konstrukcjami podobnymi do tej

zastanawiając jak to możliwe, że to takie trudne i dlaczego nie można prościej. Wtedy w połowie 1995 roku, za sprawą kogoś znajomego kto był w „stanach” i przywiózł, trafiła do mnie płyta (albo dyskietki, nie pamiętam) z Delphi w wersji 1. To był szok. Były tam gotowe do użycia komponenty. Programu już się nie pisało, program się układało, pisało się tylko logikę i zachowania. Uff … to był ogromny postęp. Czas i koszty tworzenia skrócił się kilkukrotnie. Wzrosła powtarzalność, pojawiła się unifikacja.

Dzisiaj po latach Delphi ma się całkiem dobrze (oczywiście aktualna wersja znacząco różni się od pierwszej). Oprócz desktopu, jak wiemy, rozwijają się od dawna inne formy UI, a architektury systemów przeszły niewyobrażalną transformację. Bez wątpienia Cloud, Web czy Mobile nadają ton mainstreamowym procesom. A ja co … po wielu przemianach i zwrotach … oczywiście znowu coś dłubię, męczę się, teraz z konstrukcjami podobnymi do tej

 

dalej jakby asembler, dużo literek i znaczków a każdy coś tam oznacza, niektóre pomyłkowo wpisane … inne to łatki na możliwe włamania, brr …, ale cóż tam, działa.

Czy ktoś na tym bożym świecie ma trudniej niż programiści?

Co dziwne i zarazem ciekawe, programiści – koderzy to lubią. Lubią w chwili tworzenia. A kiedy przychodzi czas na utrzymanie, to jest inaczej. A jak jeszcze kod jest po kimś innym … zawsze usłyszymy „to trzeba przepisać od nowa”, oczywiście znowu literki, znaczki, niepisane umowy, konwencje, asemblery, a Ty biznesie płać i płacz.

No i znowu zastanawiam się, jak to możliwe, że to takie trudne i dlaczego nie można prościej. Czekam na te przysłowiowe Delphi, które mnie wyzwoli z niewoli tego dramatu. Pojawiały się jaskółki w rodzaju ExtJS, były idee silne jak GWT, Vaadin bombarduje mnie mailami o nowych wersjach, Boostrap jest szalenie popularny a Kendo UI to nawet kupiliśmy. Pięknie. Jednak na forach pasjonatów spod znaku JavaScript czuć inny duch. Królują wpisy o Angular, React, Vue i temu podobnych. Te frameworki (czy jak tam je nazwać) są ta „topie”. Zaglądając do ich wnętrza znajdujemy … komponenty. „O mamo!” powiedział by Johny Bravo i miał by rację. Chłopaki od weba w końcu po latach badań, przymiarek, pomyłek, doszli do momentu w którym UI złożymy z komponentów, w cywilizowany sposób, zapewniając cykle życia, komunikację, MVC i temu podobne podstawy. Wtedy dojdziemy do punktu … Delphi. Tak aby każda apka www nie była odkrywaniem koła na nowo, nie była emanacją wybujałej ambicji twórców, nie rujnowała budżetu inwestorów. Gdyby jeszcze „backend” dał się ucywilizować w podobny sposób, było by pięknie. Czy to się stanie? Może tak.

Na nowy 2019 tego właśnie wszystkim spod znaku IT życzę, niech to będzie szczęśliwy rok komponentów.