Napiszmy to prosto z mostu: decyzja o wyborze nazwy ma ogromne znaczenie. Może pomóc Ci wypłynąć, bądź zupełnie pogrążyć Twój pomysł na biznes. Dopiero startujesz z działalnością, a może myślisz o strategicznym rebrandingu? To tekst dla Ciebie!

Chyba wszyscy pamiętamy niemieckiego producenta żarówek – firmę „OSRAM”. Choć nazwa firmy to w istocie niewinny skrót od nazw pierwiastków chemicznych „OSm” i „wolfRAM”, to ewidentnie twórca nie przemyślał jak nazwa ta będzie kojarzona przez polskich nabywców. Mimo, iż akurat w tym przypadku, nie wpłynęło to na niepowodzenie (spółka dostarczyła oświetlenie m.in. dla Pałacu Prezydenckiego i Zamku Królewskiego), to internetowym żarcikom i anegdotom nie było końca…

Sukces w 3 krokach

By unikać podobnych sytuacji nie wystarczy jednak pamiętać o dopasowaniu się do semantyki danego języka (kraju). Często wskazuje się także np. na dobrą fonetykę nazwy (szczególnie ważne w kontaktach telefonicznych!), jej zgodność z tematem działalności czy dopasowanie wydźwięku do gustu grupy docelowej. Sporo tego… Dodatkowo z jednej strony specjaliści mówią: ma być unikatowo i oryginalnie, z drugiej: uważaj, bo łatwo popaść w śmieszność. Jak więc rozgryźć ten orzech krok po kroku? Wybierz jak najwięcej (1), zmiksuj to jak najlepiej (2), a potem selekcjonuj bez sentymentów (3) – tak w skrócie radzi większość poradników.

1. „Bez trzymanki” – wybierz jak najwięcej

W pierwszym kroku pozwól eksplodować sowim myślom. Dosłownie! Nie przejmuj się niczym – pisownią, semantyką czy poziomem oryginalności. Stwórz prawdziwą burzę mózgów. Fajnie, jeśli będziesz miał kogoś do pomocy. W tym etapie możesz iść typowo „na ilość”. Im więcej pomysłów wpadnie, tym lepiej. Utworzysz obszerną bazę skojarzeń z marką i to na niej będziesz pracował dalej. Twojej ekipie brakuje pomysłów lub pracujesz sam? Wygoogluj słowniki synonimów i narzędzia online do tworzenia mapy myśli.

2. „Dziel i łącz” – zmiksuj to jak najlepiej 

Etap 2. to moment przetasowań. Zebrałeś sporo pomysłów, a teraz możesz je jeszcze ubawić. Jak? Dziel wyrazy, łącz ze sobą różne fragmenty, twórz ładnie brzmiące pary. Przerabiaj, odejmuj i dodawaj. Zrób totalny misz-masz. W ten sposób wzbogacisz wachlarz możliwości przed przejściem w finałowy etap wyboru. Warto cały czas pamiętać, że ten moment to  jeszcze nie etap selekcji. Także przy przerabianiu pomysłów możesz wspomóc się online. W wyszukiwarce znajdziesz masę programów do tego typu modyfikacji, np. Naminium czy Wordoid.

3. „Nie bój się cięć!” – selekcjonuj bez sentymentów

Dotarłeś do momentu, w którym wybierzesz finalistę! To czas, w którym musisz nieco „zejść na ziemię” i zacząć twardo analizować i selekcjonować koncepcje, które powstały w poprzednich etapach. Dobra nazwa powinna oczywiście przede wszystkim odzwierciedlać misję, „ducha” marki, ale to nie wszystko. Fajnie, jeśli jest chwytliwa (choć jednocześnie nie związana z chwilową modą), a także łatwa do zapamiętania, wymówienia i przeliterowania. Jeśli od razu potrafisz sobie wyobrazić ją graficznie (z myślą: „wow, to będzie super logo”), to jesteś na dobrej drodze. Ok, wybrałeś kilka nazw, wszystkie one spełniają warunki, ale nadal wahasz się która z nich powinna stanąć na najwyższym stopniu podium?

SUPER TIP: W tej sytuacji zadzwoń do… znajomych. Serio! Powiedz im co robisz i na jakim etapie jesteś, a potem wymień klika propozycji. Poproś, żeby niczego nie zapisywali, a następnego dnia sprawdź, którą z nazw zapamiętali. To najprostszy i najszybszy sposób na testy. Pamiętaj, by nie prosić o osąd ludzi mocno emocjonalnie związanych z Twoim projektem, tylko spojrzenie z zewnątrz pomoże Ci wybrać słusznie. Powodzenia!