Opinii w tej kwestii jest co najmniej tyle, ilu specjalistów. Choć wielozadaniowość jest wciąż stosunkowo nowym trendem, to jej popularność stale wzrasta. Czy multitaskerzy naprawdę mogą być efektywnymi pracownikami? Spróbujmy się temu przyjrzeć!

Najprościej mówiąc wielozadaniowość to umiejętność radzenia sobie z wykonywaniem kilku czynności w tym samym czasie. Dzwoniący telefon, rozpoczęta odpowiedź na maila i proszący o atencję szef — wszystko w jednej chwili. Znasz to? Pewnie odpowiesz — oczywiście! I… to normalne. Raz na jakiś czas wszyscy doświadczamy multitaskingu na własnej skórze. I każdy z nas jest sobie w stanie, lepiej lub gorzej, z taką sytuacją poradzić. Czy jednak istnieje możliwość bycia wielozadaniowym i jednocześnie efektywnym na co dzień i to w dłuższym okresie czasu?

Wszystko ma swoje wady…

Większość psychologów twierdzi, że nie. Badania dowodzą bowiem, że ludzie nie są w stanie skupić się na poprawnym i efektywnym koordynowaniu kilku procesów na raz. I nie wynika to z lenistwa czy zaniedbań, a z biologicznych możliwości naszego mózgu. Ponadto obowiązek koordynacji zbyt dużej liczby czynności czyni nasze działania mniej wydajnymi. Obniża się skuteczność planowania, ustalenie priorytetów staje się problemowe. W nasze działania wkracza chaos. Dodatkowo, jeśli działamy w trybie multitask dłużej, to poza obniżeniem bieżącej skuteczności, zacząć może nam doskwierać ogólnie… mniejsza sprawność intelektualna. Dlaczego? Otóż warto wiedzieć, że zarządzanie kilkoma projektami na raz stymuluje mózg do tak silnego wysiłku, że po pewnym czasie powoduje jego przeciążenie. Na trwałe spada podzielność uwagi, szybciej się rozpraszamy, mocniej dekoncentrują nas tzw. „odgłosy tła”. Na koniec jeszcze jedna ważna kwestia. Pokazując, iż potrafimy działać w trybie wielozadaniowym często „wystawiamy się” na zwykle wykorzystywanie. Tak, tak… Niestety nader często zdarza się, że gdy tylko zostanie zauważonym, że nie robimy problemów z obejmowania dodatkowych zadań, dostajemy „w prezencie” coraz to nowe obowiązki. Ostatecznie więc nie jesteśmy w stanie doprowadzić do finiszu tego, co najważniejsze.

i zalety

Z drugiej strony nie ma co demonizować. Umiejętność multitaskowania ma też swoje zalety. Po pierwsze — niektóre obowiązki łatwiej jest wykonać w całości, gdy możemy raz na jakiś czas „od nich odpocząć”. Jeśli stoi przed nami zadanie trudne, warto podzielić sobie pracę nad nim na części, a w międzyczasie zajmować się czymś innym. Wtedy do głównego „tematu” mamy szansę wrócić ze skumulowaną energią i świeższą głową. Po drugie — wielozadaniowość może zwiększać naszą motywację. Brzmi paradoksalnie w kontekście tego, co mogliście przeczytać wyżej, a jednak! Działanie w trybie „100 rzeczy na raz” pozwala nam poczuć, że jesteśmy produktywni, cały czas rozwijamy się i nie nudzimy. Niezależnie od tego czy jest w tym więcej racji, czy naszego wrażenia, efekt jest taki, że czujemy się w swoich oczach ważni i mocniej angażujemy się w nasze działania.

Ustal potrzeby i swoje możliwości

Ciężko więc jednoznacznie ocenić wielozadaniowość jako „złą” lub „dobrą”. Pewne jest to, że każdy z nas różni się od siebie, każdy myśli i pracuje w inny sposób, ma inne sposoby na zmęczenie i koncentrację. Jedni więc będą lepiej wypełniać swoje obowiązki w trybie „robię wszystko po kolei”, inni nie będą mieć żadnego problemu z wielozadaniowością. Podsumowując, można zatracić się w multitaskingu niszcząc samego siebie i nie czerpiąc z tego na dłuższą metę żadnych korzyści. Równie dobrze można wykorzystać wielozadaniowość do dobrych (motywujących) celów i nie zatracić się w niej bezkrytycznie. By ustalić czy ten system sprawdzi się w Twoim przypadku, musisz po prostu poznać swoje indywidualne możliwości i ocenić potrzeby. Powodzenia!