„To skomplikowane zagadnienie” – dziś już późno, „potrzebuję więcej research’u” – poszukam jeszcze wyników badań w sieci, „przemyślę kogo by prosić o pomoc” – będę czekał na odpowiedź i radę.

Jeśli tak zaczynasz większość prac nad nowymi projektami, pewnie dopadło i Ciebie. Jak wyjść z zamkniętego kręgu ciągłego „zrobię to potem”? Przyjęło się, że chorobliwe odkładanie, to nieco bardziej złożony problem, niż walka ze „zwykłym” lenistwem. Niemniej jest kilka sposobów, które polecamy przetestować, nim słowa deadline i KPI zaczną dręczyć Cię nocami. 🙂

1. Zapisane = zaplanowane

Tak, tak – zapisywać „każą” niemal wszędzie i przy każdej okazji. Zapisz, żeby zapamiętać. Zapisz, żeby przeanalizować… Dlaczego warto zapisywać, żeby nie odkładać? Dopiero wynotowane staje się zmaterializowane. Gdy zostawiasz sobie zadanie „w głowie”, zwykle wypada ono z niej na pierwszym pokonanym w danym dniu zakręcie. Jeśli w ogóle sobie o nim przypomnisz, to pewnie co najmniej o kilka dni za późno. „Spisane” będzie Cię natomiast gryzło w oczy przy każdym zerknięciu w terminarz.

2. Najważniejsze znaczy pierwsze

Ok, wszystko na piśmie. Teraz czas na segregację. Tu spróbuj trzymać się tylko jednej zasady. To co najważniejsze, zawsze wykonuj jako pierwsze. Nieważne ile projektów realizujesz i czy na pracę masz dzień czy ledwie kilka godzin. Poszereguj wszystko od „pilne i na wczoraj”, do „nikt nie ucierpi, gdy poczeka”. Brzmi błaho? Być może, ale ważność tej zasady wynika przede wszystkim z faktu, że odkładając ważne (trudne) rzeczy na później, zwykle nie wykonujemy ich wcale. Z braku czasu, bądź wyczerpania sumą poprzednich – niby prostych przecież – zadań. W ten sposób najważniejsze wiecznie pozostaje nieskończone. A nie o to przecież chodzi, prawda?

3. Najpierw… dziel, potem twórz

Czujesz, że projekt Cię przerasta? Zamiast od niego uciekać, potnij go na kawałki! Oczywiście nie dosłownie, ostre narzędzia nie będą potrzebne. 🙂 Wystarczy przemyśleć z jakich kroków składa się ogarnięcie całości, a potem działać etapami. Wtedy zadanie nie będzie wydawać Ci się aż tak awykonalne i przerażające, jak gdybyś planował je od razu w całości. W istocie to tylko „sztuczka” dla mózgu, ale gwarantujemy, że niezwykle skuteczna.

4. Teraz, teraz, teraz

„Zrobię to teraz” – powtarzaj sobie to wyrażenie tak często, jak możesz i… działaj zgodnie z nim jak najczęściej. Przekonasz się, że po pewnym czasie znacznie łatwiej będzie Ci rozpocząć pracę nad nowym zadaniem od razu. Czemu to działa? Bo w walce z okładaniem rzeczy na później pomaga Ci tu budowanie w samym sobie świadomości, że walczysz z tym „wrogiem”.

5. Wystarczająco dobry jest… dobry!

Jesteś perfekcjonistą? Z jednej strony – super. Zapewne tematy, które wychodzą spod Twojej ręki, są dopracowane i kompletne. Z drugiej zaś – to właśnie ta cecha często „popycha” do prokrastynacji (czyli nałogowego odkładania obowiązków na później). Jak to możliwe? Chcąc ogarnąć wszystko idealnie, zazwyczaj łapiemy się na tym, że do perfekcji wciąż „czegoś” brakuje. A to czasu, a to materiału, a to energii. W ten sposób „to coś” zawsze stoi na drodze do sprawnej i idealnej realizacji projektu. Tym samym zaczynasz odkładać w myśli zasady „jutro będę w stanie zrobić to lepiej”. I błędne koło się zamyka. Rozwiązanie? Wyluzuj i działaj! Szybko przekonasz się, że dzieło „wystarczająco dobre” też będzie całkiem ok! 🙂