Zmieniane 1 stycznia 2014 roku przepisy w sprawie wystawiania faktur dały podatnikom możliwość wystawiania faktur przed datą sprzedaży. Dla zdecydowanej większości podatników jest to całkowita nowość. Czy warto z niej korzystać?

Czy trzeba zapłacić podatek od takiej faktury? To na ogół pierwsze pytanie, nasuwające się na myśl. Otóż okazuje się, że nie – samo wystawienie faktury nie przyspiesza obowiązku podatkowego w VAT, który powstanie dopiero w dacie sprzedaży. Również przychód dla podatku dochodowego wystąpi dopiero w tej dacie, a nie w dacie wystawienia faktury. Firma zatem od takiej faktury nie zapłaci żadnego podatku.

Czy z takiej faktury można coś odliczyć? Niestety, skoro sprzedający nie odprowadza podatku od wcześniej wystawionej faktury, to i nabywca nie ma prawa do odliczenia VAT, jak również nie ma podstawy do ujęcia faktury w kosztach. Kupujący zatem niekoniecznie będzie zainteresowany pozyskaniem takiej faktury, dla której termin płatności już płynie, a faktura ta nie daje żadnych korzyści podatkowych.

Co wpisać na tej fakturze jako data sprzedaży? Tu się pojawia prawdopodobnie największy kłopot ze stosowaniem takich faktur w praktyce. Wystawiając fakturę, musimy podać na niej przyszłą, najczęściej niepewną datę sprzedaży (bądź datę wpłaty zaliczki, ponieważ dotyczy ten przepis również faktur zaliczkowych). W sytuacji, gdy nastąpi poślizg w realizacji dostawy, bądź inne  dane zawarte na fakturze ulegną zmianie, będziemy musieli poprawiać fakturę za pomocą kolejnych dokumentów: faktur bądź not korygujących.

Skoro zatem sprzedawca może mieć problem z precyzyjnym ustaleniem daty sprzedaży, a kupującemu taka faktura nie daje prawa do odliczenia, to lepszą opcją jest pozostać przy tradycyjnych fakturach proforma?